Ejo!
Od tygodnia wszyscy wokoło mówią tylko o tym pechowym dniu, jaki wypada dziś. Zgodnie z przesądem, powinienem dziś dostać mandat, wpier... gdzieś w bramie i sraczki, dzięki wszystkiemu, co zjada się trgo dnia. Pech, to słowo kludz dnia dzisiejszego. Ale skąd wzięło się to szaleństwo? Sprawdzimy :).
Po pierwsze znajdzie się zawsze kilka powodów, żeby nie lubić liczby 13.
Oto kilka ciekawszych:
- na imprezie u Jezusa było zaproszonych tak naprawdę 13 osób (licząc ze Zbawicielem włącznie). Trzynasty oczywiście kojarzy się teraz z Judaszem, czyli ogólnie ze zdrajcą.
- W średniowieczu wierzono, że w 13 dzień miesiąca czarownice spotykały się na sabaty, Spotykało się 12 czarownic a 13 był Szatan. Przy uprawianiu czarnej magii zawsze wzywano 13 demonów. W tradycji kabalistycznej, występuje bowiem 13 złych duchów, a okultyści zwą 13 –śmiercią.
- Marynarze też są przesądni, żaden statek, o ile ma możliwość wyboru nie wyjedzie w morze 13. Piątek też nie jest dla nich dobrym momentem do wypłynięcia, ponieważ nic nie powinno się według ich przesądów zaczynać w piątek.
Feralna trzynastka ma swoje źródło najprawdopodobniej w systemie liczbowym starożytnej Babilonii. Układ ten opierał się na liczbie 12 – było zatem 12 godzin dnia i nocy, 12 znaków zodiaku i 12 miesięcy w ciągu roku. Następna w kolejności trzynastka kojarzyła się więc z pewnego rodzaju zaburzeniem porządku i chaosem.
W piątek, trzynastego października na rozkaz Filipa IV Pięknego aresztowani zostali wszyscy templariusze we Francji. Dlaczego? Król Francji, tonący w długach i zadłużony właśnie u templariuszy z zazdrością spoglądał na majątek zakonu. Majątek, który templariusze (obrońcy pielgrzymów i ich szlaków pielgrzymkowych) uzyskali w krótkim czasie jako darowizny od książąt i królów.
Filip Piękny nakazał swojemu kanclerzowi, Wilhelmowi de Nogaret, aresztowanie członków zakonu, zarzucając im herezję, świętokradztwo, czary, rozpustę i spiskowanie z Saracenami. Po długim procesie, ostatecznie majątek zakonu został skonfiskowany a wielu templariuszy zostało straconych na stosie.
Według tej hipotezy Ostatni Wielki Mistrz Zakonu, Jacques de Molay, tuż przed spłonięciem na stosie przeklął Filipa IV, papieża Klemensa V i Wilhelma de Nogaret - żaden z nich nie przeżył kolejnego roku.
Ale na pocieszenie można dodać, że jak jeśli jesteśmy życiowymi optymistami, albo realistami, to piorun nas może uderzyć nawet i dziesiątego, w poniedziałek. Ale zwsze, jak coś nie pójdzie dziś po naszej myśli, to mamy na co zwalić.
A tak w ogóle, bo się nad tym zastanawiałem. Jeśli ktoś zatruje się jedzeniem dwunastego, ale pierwsze objawy będzie miał dopiero trzynastego, to czy to wina tego samego fatum. Gorzej, jeśli czternestego zejdzie na zatrucie w szpitalu. Wtedy już cholera wie, kogo za to winić.
Nastawcie się pozytywnie, puście sobie Coldplay, albo co tam lubicie i po prostu poczekajcie do juta, a obiecuję Wam, że ten dzień minie ;).
Pozdrawiam wszystkich :)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz