Chyba już wszyscy słyszeli o kolejnym minitemacie związanym z farmaceutami i klauzulą sumienia (będzie to w skrócie KS). Farmaceuta może odmówić sprzedaży leków antykoncepcyjnych, jeśli ZABRANIAJĄ MU TEGO JEGO PRZEKANANIA i sumienie. Zdrowo popieprzone. Przynajmniej dla mnie.
A gdyby tak rozszerzyć tę klauzulę?
Rozmawiałem akurat z moim bratem i od razu zaczęliśmy się nad tym zastanawiać. Wybucha wojna, ogólna mobilizacja armii. Zostajemy generałem takiej armii. I nagle okazuje się, że mamy hindusa, który nie będzie strzelał, bo to zła karma. Obok niego stoi metroseksualny pacyfista, który nie dość, że nie wypali do wroga, to jeszcze nie założy munduru, bo moro wyszło z mody i jest passe. Do tego komunista nie będzie Cię słuchać, bo to ucisk mas niższych. I tak dalej, i tak dalej.
Wszystko dlatego, że sumienie nie pozwala. I w normalnej armii za to byłaby kulka w łeb, ale taka KS nie pozwala na to.
Taka KS obowiązuje nauczycieli, ale niestety całkowicie ją olewają. A nie, przepraszam - oni po prostu dorobili do niej teorię. I to debilną.
Jeśli, na przykład, nauczyciel nie pojawia się na lekcji, bo przygotowywana jest jakaś szkolna uroczystość, albo prowadzi dodatkowe, odpłatne korepetycje to wcale nie łamie tej KS, tylko jest to konflikt wartości, akceptowalny przez kodeks nauczycieli.
Co ciekawe, po przeczytaniu KS dla nauczycieli, to przespanie się z uczniem można zaklasyfikować jako relacje nauczyciel - uczeń, ale pod warunkiem zachowania w tym układzie godności. Stek bzdur, co?
Tak więc do sedna. Jeśli farmaceuta może odmówić sprzedaży gumek, czy tabletek, to może powinniśmy dać mu jeszcze możliwość dawania leków przeciwbólowych, albo przeciwgorączkowych, bo wierzy, że leczyć można tylko ziołami.
Dla mnie po prostu ktoś z tak wybujałym i irracjonalnym sumieniem (bo to nie jest logiczne) po prostu nie powinien zostawać farmaceutą. To jest jak z wampirem, który szuka pracy w fabryce kołków osikowych, a jak go wywalają, to idzie pracować na targ, sprzedając czosnek.
Coś jak pszczelarz, uczulony na jad pszczół i ekolog ratujący zwierzęta, pracujący na nocnej zmianie w rzeźni.
UWAGA DLA TAKICH LUDZI!
Prosta zasada numer 1.
Nie pchajcie się tam, gdzie się nie nadajecie. Ja też się nie wybieram do barów gejowskich, nawet jak bardzo chciałoby mi się pić. Nie kręci mnie też pływanie z piraniami. Wiecie o co chodzi.
Farmaceuta, który nie poda z półki leku, jest jak nieoperujący lekarz, albo mechanik, który nie będzie używać zamienników, bo to oszukiwanie samochodu.
Dobra, ja się wyżaliłem :P
A jeśli Wy też macie na to ochotę, też to zróbcie - POMAGA!
Tak więc pozdro i do poczytania :).
P.S. A o co mi chodziło z kozami?
O nic! po prostu tytuł miał bardziej intrygujący :).




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz