poniedziałek, 31 października 2011

Top Lista - Politycznie

Kolejny dziś wpis, tym razem bardziej politycznie. 

Przeglądają YouTube postanowiłem wyłuskać 10 moich ulubionych wypowiedzi polityków.
Nie układam ich w jakiejś szczególnej kolejności, bo praktycznie każda jest wyjątkowa ;).




1. Korwin Mikke vs. Biedroń
Pan Janusz zabija mnie powiem szczerze, prawie za każdym razem, jak go słucham. 
Bezpośredni i przynajmniej mówi co myśli.




Wszystkich Świętych w czterech smakach.

Ostatnio na wszystkich forach i portalach między internautami trwa odwieczna, coroczna walka na temat zła jakim jest Halloween, w porównaniu do naszego (mówię o większości polaków) wspaniałego i godnego święta, jakim jest Wszystkich Świętych. Sam raczej nie zabieram się w tą polemilkę, ale ostatnio jako hobby obrałem sobie włąśnie takie ciekawe historie. Bo krzykaczy jest wszędzie pełno, ale jak ktoś ma się zabrać za dociekanie, czy w ogóle mówi się z sensem - przerasta możliwości.

Nocne rozrywki.

Są takie rzeczy na świecie, których nawet mój umysł nie ogarnia.

Gdyby ktoś mi to opowiedział, prawdopodobnie w połowę historii bym nie uwierzył. Musiałem to przeżyć na własnej skórze, żeby dać wiarę :).

wtorek, 23 listopada 2010

Po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój...

 u mnie jednak było na odwrót. Najpier świetnie, później dupa. Niedziela pomogła wyjaśnić wiele, czyli ten ostatni zimny prysznic.
Na moje nieszczęście przyszedł poniedziałek, a z nim praca. Nie dość, że byłem sam z jedną dziewczyną, to jeszcze przez cały dzień zapieprz taki, że nie ma kiedy nawet do kibla wyjść. A po pracy? Telefon z biura... zle policzone zlecenie i, jeśli się jutro nie uda mi tego wyjaśnić, jestem sporą kasę w plecy. Nic, tylko się cieszyć...

Mam nadzieję, że jutro się jakoś lepiej potoczy.

Z lepszych wiadomości, to wróciłem właśnie z Harrego Pottera z kina. Mi się podobał bardzo. Co prawda tylko część pierwsza, ale było na co popatrzeć. I nawet dość wierny książce, do tego wcale nie taki słaby jak niektóre poprzednie części. Tyle, że dobyłyy mnie reklamy innych filmów. Pal licho, że razem z reklamami proszków, batoników i podpasek trwał ten maraton z 10 minut. Gorzej, że żaden z filmów, które reklamowali nie był wypuszczany normalnie, w 2D. Ludzie z wytwórni naprawdę nie rozumieją, że jest to potężne narzędzie, które, gdy będzie używane na codzień, spowszednieje? Byłem na kilku filmach w 3D i uważam, że tylko dwóm  zaszkodziłoby, gdyby były bardziej "płaskie". "U2 in 3D" oraz oczywiście "Avatar". Reszta z obejrzanych nie dawała nic wyjątkowego. "Alicja w krainie czarów", czy "Opowieść Wigilijna" obyłyby się bez tych efektów. Inna sprawa, że teraz na siłę widać, że powstają i są dodawane sceny w filmie, tylko po to, żeby zaprezentować technologię 3D. Są najczęściej jednak niepotrzebne, a w tym samym filmie 2D nie miałyby prawa bytu. Ale to już moje zdanie. Cieszę się, że HP7 nie był w 3D (choć część druga już ponoć ma być) i że dane mi było obejrzeć w 3D Avatara. I to dwa razy.

niedziela, 21 listopada 2010

Zimny prysznic

Niedziela, poranek, może nie taki rano, ale i tak otrzeźwiający. Jak na razie udało mi się tylko spieprzyć poranek, na szczęście nie bardzo. Mimo wszystko nie wiem, czasem, co się dzieje. Powinienem się nauczyć, że jak jest dobrze, to nie trzeba szukać dziury w całym. A niestety, taka dziura u mnie, jest czasem potężniejsza, niż prawdziwe problemy.

Po pierwsze: nie zgubić się we własnej głowie.
Po drugie: nie myśleć za dużo. Czasem to szkodzi.
Po trzecie: jeśli coś jest, to po prostu jest i tyle.
Po czwarte: jeśli mamy więcej, niż jeden wariant, nie wybierajmy najgorszego.
I na koniec: świat jest kolorowy.

Budowanie związku z takim myśleniem, jak moje, to tak, jakbym miał postawić domek letniskowy z piasku, gówna i wykałaczek. Niby da się, ale po co?

sobota, 20 listopada 2010

Mega weekend

Nie ma to jak weekend. Cały dzień siedzenia na wykładach mnie na szczęście ominął, ale ćwiczenia (o facecie, który, żeby opisać własne, nowe teorie, słowami, któych nie ma, a które wymyślał, przez co nie można nawet połapać się o co mu chodziło, szczególnie, po tłumaczeniu go na polski) już nie. Przez ostatnie trzy godziny nauczyłem się, że widelec może być narzędziem zbrodni, sztućcem, a nawet kaczką, czy pieprzonym statkiem kosmicznym! Ehhh...

Ogólnie kiepski, nudny dzień. Niby weekend, ale człowiek sprząta, uczy się i ogólnie zbiera siły na niedzielę. A miejmy nadzieję, że chociaż ona stanie się wyjątkowa.